Strach

Jul 12, 2017 at 1:18 pm

Strach czy odwaga?
Według encyklopedycznych wyjaśnień -  odwagą jest przezwyciężanie strachu.
W sporcie mamy z tym do czyniania na każdym kroku.
Pamiętam jak dziś, kiedy Wojciech Fortuna skoczył 111 metrów w Sapporo i dzięki temu szaleńczemu skokowi zdobył złoty medaal olimpijski i przeszedł do historii.
Dlaczego? Bo był małolatem i tak na prawde nie zdawał sobie sprawy z niebiezpieczeństwa.
Króko mówic – miał „fuksa”, szczęście, na którym do dziś „jedzie”, mimo, że kariery wielkiej nie miał.
Adam Małysz czy  Kamil Stoch  to inna sytuacja. Wprawdzie, jak wszyscy, zaczęli w młodym wieku, jednak ich kariery trwały/trwają znacznie dłużej i , z pewnością, dzieki umiejętnemu pokonywaniu strachu.

Strach jest uczuciem całkowicie normalnym i ludzkim. Ludzie bez strachu mają zachwianą równowagę psychiczną. Stan taki jest uznany jako normalnie istniejący w psychologii.
Są sporty wymagające więcej odwagi oraz te – mniej.
Niedawno żartowaliśmy w grupie znawców sportu, że sporty wymagające najwięcej odwagi są domeną „białych”. Mam na myśli sporty indywidualne.
Przypatrzmy się wszystkim sportom zimowym: rzadko kiedy widzimy inne rasy na „pudle” olimpijskim.
Nie chcę brzmiec jak rasista, bo ktoś może powiedziec, że amerykański football też wymaga odwagi, ale jest zdominowany przez czarnych.

Oglądam nie bieżąco Tour de France. Dziś, w niedzielę, byłem świadkiem potężnej kraksy na odcinku zjazdowym. Na  takim lub podobnych odcinkach kolarze rozwijaja prędkość do 80-90 km/godzine i na wielu zakrętach, szczególnie przy wilgotnej nawierzchni, niebezpieczeństwo wręcz czyha na najmniejszy bład.
Jeden z zawodników skończyl w ambulancie, natomiast drugi – wskoczył na rower i pomkną w siną dal. Nie dość, że wytrzymał dojazd, to jeszcze ukończyl wyścig w czołówce.

Pokonywanie strachu to sztuka, której uczymy się przez całe życie.
Czasami, głównie z powody niewiedzy, dokonujemy niewiarygodnych wyczynów tylko dlatego, że nie mamy pojęcia o bojaźni w danym momencie.
Wszyscy moi koledzy po zakończeniu szkolenia skoków spadochronowych w wojsku nigdy więcej skoków nie próbowali. Ogólna przyczyną jest strach, a przełamanie jego było łatwiejsze w młodszym wieku i w grupie kolegów. Myśle nawet, że strach przed opinią kolegów był większy niż sam strach przed skokiem przy użyciu spadochronu.

Również dzisiaj byłem świadkiem Austrian Grand Prix F1.
Przez dłuższy czas realizator pokazywał jazde z kamery umocowanej na samochodzie kierowcy.
Przyznam się, że na duższą mete taki przekaz pewnie odbiłby się negatywnie na moim zdrowiu. Sama obserwacje wprowadzała lęk, mimo, że jestem kierowca już ponad 50 lat!

Przykładów takich miałem co niemiara w mojej karierze trenerskiej.
Wielokrotnie zawodnicy, których trenowałem zawodzili na wiekszych imprezach sportowych.
Już w Seulu miałem okazję „starcia się” z jednym z moich dyskoboli, który kompletnie zawiódł w kwalifikacjach. Na swe usprawiedliwienie powołał się na tremę wynikającą  ze startu przed wielką rzeszą widzów. Wspomniałem,  że eliminacje odbyły się rano, o godzinie 9-tej i prawie nikogo na widowni nie było, na co chłopisko nie miało odpowiedzi.
Rozmawialiśmy z psychologiem sportu na temat takiego przezwyciężania strachu, nic to nie pomogło.

Wreszcie jeden ze znanych organizatorów cyrku „Cirque de Soleil” sprawę wyjaśnił po chłopsku.
Aby pokonać strach osoba musi dokładnie wiedzieć, co robić w odpowiednich momentach lub … zupełnie być nieświadomym. Tak jak w przypadkach Małysza i Fortuny.
Z kolei całkowicie udany występ przed wielką publicznośćią ma dodatkową niewiadomą. Jest nią ludzki charakter.
Okazuje się, że wiele osób potrafi wykorzystać adrenalinę w pozytywny sposób i przez to ich występ jest znacznie lepszy niż treningowe próby. Inni z kolei są przez taki wpływ adrenaliny sparaliżowane. Przykładem może być superfaworyt w rzucie młotem Paweł Fajdek, który sztywnieje podczas wielkich zawodów do  tego stopnia, że odpada w eliminacjach.

Jak więc z takim strachem walczyć?
Nie ma na takie pytanie jasnej odpowiedzi, ale z tego co ja wiem – trening czyni mistrzów.