Ogórki, ogórki …

Aug 7, 2018 at 3:41 pm

Sezon taki ogórkowy …
Zaczyna się powoli dziać w lekkiej atletyce, gdyż Mistrzostwa Europy od poniedziałku w pełnej akcji. Nie mam jeszcze żadnych wyników w momencie, kiedy piszę te słowa, więc poczekam z niecierpliwością do końca tygodnia.
Polska reprezentacja pojechała do Berlina w największym liczebnie składzie w historii. Prasa polska na bieżąco stawia pytanie, czy będzie w stanie zdobyć również najwiekszą liczbę medali w historii.

Pobicie rekordów medalowych z Budapesztu 1966 czy z ubiegłych mistrzostw będzie prawie niemożliwe, bo rekordy te zostały niesamowicie wyśrubowane.
Dodatkowo – tzw. murowani medaliści starzeją się i powtarzanie wielkich sukcesów z przeszłości jest niezwykle trudne.
Poczekajmy do końca tygodnia.

Natiomast sezon żużlowy w Polsce jest w całej pełni.
Liga rozpoczęła rundę reważową, o której wspomniałem w ubiegłym tygodniu.
Miniony weekend był poświęcony indywidualnym turniejom, a najważniejszym były Indywidualne Mistrzostwa Polski, które odbyły się w Lesznie w ubiegłą sobotę..
Mistrzem został Piotr Pawlicki, wychowanek Unii, który zna tor jak własną kieszeń.
To pierwszy tytuł w karierze Pawlickiego. Obok niego na podium znaleźli się Maciej Janowski i Janusz Kołodziej. Bartosz Zmarzlik, który wygrał fazę zasadniczą, został wykluczony w finale. Właśnie taka decyzja arbitra wzbudziła spore kontrowersje.
Patrząc na tabelę końcową, wszyscy zawodnicy Unii pokazali się z jak najlepszej strony, bo młody Bartosz Smektała zajął 6-te miejsce z dorobkiem 10 punktów.

Zdobycie tytułu Mistrza Polski nie jest łatwe i proste.
Jest to niesłychana loteria i wiele niespodziewanych rozwiązań miało już miejsce w historii IMP.
Można zostać indywidualnym mistrzem świata, jak Jerzy Szczakiel, a przy tym nie mieć w kolekcji złota IMP. A można też być jak Adam Skórnicki, któremu dane mu było stać na najwyższym stopniu podium IMP, choć nigdy de facto nie należał do ścisłej krajowej czołówki. O światowej nie wspominając.
Z kolei, trzeba przyznać, że nikt niczego za darmo w żużlu nie dostaje.
Dla przykładu – ten finał z 2008 roku, kiedy to z kompletem punktów wygrał na Smoczyku właśnie Skórnicki. W kombinezonie z charakterystycznymi frędzelkami, powstałym w miejscowej firmie Maliniak Products, dziś będącej potentatem na rynku, zaopatrującym żużlowców w kevlary, ale też różnego rodzaju osłony na motocykl. Czy to był fuks? Nie, bo Skórnickiemu nikt niczego nie podarował. Zwyciężył w twardej rywalizacji i w przekonującym stylu, bo przecież bez straty punktu. Trafił na swój wielki dzień i pomógł szczęściu, bo szczęście służy tym najlepiej przygotowanym.

W następnym dniu weekendu, w niedzielę rozegrano Mistrzostwa PGE Ekstraligi.
W pojedynku najskuteczniejszych zawodników najlepszej ligi świata największą gwiazdą imprezy w Gdańsku tym razem okazał się Patryk Dudek, który w finale rozprawił się z świeżo upieczonym mistrzem Polski – Piotrem Pawlickim, Nickim Pedersenem i Emilem Sajfutdinowem.
Wyjaśnię różnicę: w IMP startują tylko Polacy, natomiast w Mistrzostwach PGE Ekstraligi – najlepsi w lidze.

Piłka nożna również budzi się z pomundialowego letargu.
Miałem możliwość oglądanie meczu Manchesteru City z Chelsea o trofeum pod nazwą Community Shield. To spotkanie jest już rogrywane od 1908 roku, więc niezła tradycja.
Przed pierwszą kolejką angielskiej Premier League jest to typowe „otwarcie”, podczas którego zdobywcy Pucharu Anglii spotykaja się na trawie z mistrzami ligi.
Manchester City nic tempa nie zwalnia. Mecz był fajny do ogladania. Taki, jak powinien wygladać każdy mecz: twarda walka i fair-play.
MC rozpoczęł pod zwyciestwa, więc Guardiola ma kolejne trofeum w swoim dorobku.

Także w weekend obejrzałem trzy inne mecze MLS: Toronto, Vancouver i Los Angele FC.
Ten torontonski był najciekawszy, choćby ze względu na oprawę całego spotkania.
Stadion w Atlancie jest imponującu i był wyprzedany na mecz MLS All Stars – Juventus. Ponad 70 tysięcy widzów!
Mecze MLS, chociaż nieco na niższym piłkarskim poziomie niż te w czołowych ligach europejskich, dają się oglądać i, z pewnością, piłka nożna już na dobre zadomowiła się w Ameryce Połnocnej