Przebudzenie królowej

Jun 12, 2019 at 2:33 pm

Lekkoatletyka jest tradycyjnie sportem uprawianym na otwartym powietrzu.
Czasy się wprawdzie zmieniły i mamy tez okres halowy, jednak najważniejsze imprezy – ciągle rozgrywane są na wielkich stadionach.
Mówiąc o zmieniających się czasach – czasy również zmieniły się w departamencie określania płci startujących.
Nauczeni doświadczeniem działacze IAAF rozpoczęli badania płci (tzw. femininity test) już w latach 1960-tych, gdyż do sportu kobiecego trafiały osoby o naturalnie wyższym poziomie testosteronu niż typowe kobiety.
W tamtych czasach opierano się przede wszystkim na obserwacji budowy morfologicznej i porównywaniu z innymi typowo kobiecymi modelami/przykładami.
Szczególnie w krajach socjalistycznych, czyli „wschodniego bloku” takie przypadki były nagminne, gdyż w sporcie chodziło tylko o wygrywanie i odgrywanie narodowego hymnu na największych imprezach światowych.
Sam pamiętam dziwie przypadki „kobiet” startujących w barwach Związku Radzieckiego, kobiet – które niczym kobiet nie przypominały.
Jednym z pierwszych ofiar nowego systemu była …. Polka Ewa Kłobukowska, która została po prostu przysłowiowym kozłem ofiarnym tego nowego działania. Ewa urodziła dziecko i w końcu została przeproszona przez władze lekkoatletyczne, ale jej karierę przerwano. Nie dość tego – upokorzono na oczach całego świata.
Ktoś może powiedzieć, że ostatni przykład zawodniczki z Południowej Afryki o nazwisku Caster Semenya jest podobnym przykładem, jednak tak w rzeczywistości nie jest.
Otóż Semenya jest przykładem osób, które akurat znajdują się według określenia płci – pomiędzy mężczyznami a kobietami.
Gdyby takie osoby startowały w kategorii mężczyzn, nikt nie wspomniałby nawet najmniejszym piskiem o takiej sytuacji. Nie dość tego – ich wyniki sportowe byłyby najwyżej – przeciętne.
Startując jednak w kategorii kobiet – automatycznie „łapią się” do czołówki światowej.
I tak jest z przykładem Caster Semenya i grupa jej podobnych, chociaż właśnie Semenya jest na świeczniku, bo, w końcu wygrywa wszystkie swoje biegi (a specjalizuje się w biegu na 800m) w cuglach na wszystkich ważniejszych imprezach.
Charakteryzuje się naturalnym poziomem testosteronu na poziome mężczyzn, a testosteron jest jednym ze wskaźników bacznie obserwowanych prze wszystkie komisje antydopingowe.
Gdyby Semenya była naturalną kobietą, dawno byłaby zdyskwalifikowana, być może – dożywotnio.
Użyła ona (bo tak jest do dziś klasyfikowana – jako kobieta) modnego ostatnio trendu na całym świecie poprawności politycznej, co doprowadziło do wybuchu niechęci wśród innych zawodniczek.
Sprawy nabrały politycznych i ekonomicznych kolorów i IAAF zdecydowała się na kontrolę poziomu testosteronu wśród kobiet.
Kontrola taka, w przypadku Caster Semenyi, polegałaby na obniżaniu tego poziomu sztucznie.
I tu mamy do czynienia z problemem tej „sztuczności”.
Otóż sztuczne podwyższanie poziomu testosteronu jest zabronione, jednak sztucznie obniżanie poziomu testosterony jest wskazane? Lekka atletyka, zresztą nie tylko ten sport ale i wszystkie inne, ma założenie fair play, czyli dawania wszystkim uczestnikom jednakowych szans na bycie najlepszym, (w konsekwencji – wygrywania wielkich zawodów).
Takie więc podejście jest wiec niezgodne z fair play.
Z kolei – typowe kobiety są traktowane nie fair w przypadkach uczestnictwa w zawodach osób nie w pełni kobiecych.
Jakie jest wyjście z takiej sytuacji?
Na zdrowy rozsądek wydawałoby się, że trzecia kategoria płci powinna być wprowadzona do zawodów.
Jest pytanie – kto akurat poparłby takie rozwiązanie?
Sprawy nabrały obrotu do tego stopnia, że są rozpatrywane w sądach.
Osobiście – nie chciałbym być w skórze tych sędziów …