Wimbledon 2019

Jul 17, 2019 at 4:23 pm

Wimbledon … i po Wimbledonie.
Edycja Anno Domin 2019 poza nami z ciekawymi rozwiązaniami.
Zacznę od sporej niespodzianki.
Otóż w finale kobiet doszło do dosłownej demolki.
Rumunka Simona Halep, która po raz pierwszy zameldowała się w wimbledońskim turnieju tak wysoko pokonała faworyzowana przez wszystkich, łącznie z jej przyjaciółka księżna Megan, 6:2, 6:2 w bardzo krótkich dwóch setach.
Pojedynek trwał zaledwie 56 minut, jeden z najkrótszych w historii Wimbledonu.
Co się zatem wydarzyło?
Ano nic specjalnego.
Serena Williams ma już prawie 38 lat i im starszy wiek, tym mniej sprawności i szybkości.
Oczywiście – potężne uderzenie ma dalej, straszy swoja posturą, krzykiem i zachowaniem wszystkie inne zawodniczki i czasami zadaję sobie pytanie, kto wreszcie nie „pęknie” i pokaże lwie serce.
Otóż znacznie słabsza fizycznie Simona poradziła sobie z amerykańska „maszyna” bardzo łatwo. Po prostu zaczęła gonić ja po korcie i brak sprawności fizycznej zaraz wyszedł na jaw.
Nie można krytykować tylko Sereny. Krytyka należ się całej plejadzie nowych, młodych zawodniczek, które odstają od porządnego poziomu międzynarodowego bardzo znacząco.
Tenis kobiet jest niesłychanie nierówny, więc trudno przewidywać jak takie wielkie turnieje się zakończą.
Simona Halep jest wprawdzie numerem jeden w rankingach światowego tenisa kobiecego, i, całe szczęście – potrafiło to udowodnić. Z nowych twarz – największe wrażenie zrobiła młodziutka, bo zaledwie 15 letnia Amerykanka Cori Gauff, która zdołała przebić się przez dwie rundy, pokonując m.in. swoją idolkę – Venus Williams, jednak poległa w trzeciej rundzie z Simoną Halep .
W konkurencji męskiej – nie było konkurencji dla tria Djokovic-Federer-Nadal.
Wszyscy oni są już po trzydziestce, a najstarszy – Roger Federer – za niecały miesiąc skończy 38 lat.
Co ich charakteryzuje: przede wszystkim biją młodszych swoich rywali na łeb na szyję – właśnie głową.
Otóż tenis jest sportem nie tylko wymagającym pod względem fizycznym ale i przede wszystkim – pod względem psychiczno- mentalnym.
Całe dwa tygodnie do jeden wielki spektakl, w którym najlepsi znajdują swoiste drogi do pokonania przeciwników i przeciwności.
Federer był już spisany na odsyłkę ileś tam lat temu, gdyż borykał się z kontuzjami.
Zaczął dbać o swoje zdrowie i kondycje inaczej, grać mniej turniejów i proszę – w super formie od dwóch lat.
Nadal jest młodszy (33 lata), a Djokovic – jeszcze bardziej – bo ma zaledwie 32 lata.
Obaj gonią Federera pod względem zdobytych trofeów Grand Slam.
Federer jest jak na razie rekordzista, bo ma ich 20, natomiast Nadal – 18, a Djokovic -16.
Skupię się jednak na finale.
Djokovic jest numerem 1 w rankingach, podobnie jak Simona Halep – i pozycją tą obronił.
Sam mecz należał do najlepszych uczt tenisowych.
Trwał ponad 5 godzin, a piąty set zakończył się tie-breakiem dopiero przy stanie 12:12 w gemach.
Dodam, że Wimbledon ma swoje dziwne pomysły z przepisami.
Ostatni set musi być wygrany dwoma gemami i kilka lat temu Amerykanin Isner z Francuzem Mahutem grali ostatni set prze wiele godzin i zakończyli go wynikiem 70-68!
Tradycyjni Anglicy wreszcie się ugięli i postanowili doprowadzić do tie-breaka po 12 gemach w ostatnim secie. Przyznam – jestem wielkim fanem tenisa, ale mecze trwające wieczność, nawet te najciekawsze, zaczynają wiać nudą.
Porównując obie kategorie: kobiety wywalczyły sobie prawa do równouprawnienia finansowego z mężczyznami w czasie turniejów Wielkiego Szlema.
Simona Halep zagrała 15 setów w ciągu całego turnieju, bo kobiety grają do dwóch wygranych setów.
Mężczyźni natomiast grają do trzech wygranych setów i Djokovic, idący jak burza, zagrał ich 25.
Jestem ciekaw, kiedy kobiety zaczną starania o przedłużenie ich meczów do trzech wygranych setów?