Kolarstwo

Aug 7, 2019 at 12:44 pm

Lubię kolarstwo.
Sam jeżdżę na rowerze prawie codziennie. Jest to fajna aktywność fizyczna, rozwijająca wielostronne wydolność fizyczną.
Oczywiście – trzeba być uważnym, aby przyjemne spacerki rowerowe nie zakończyły się jakimiś poważnymi urazami.
Kolarstwo jest też poważnym i popularnym sportem.
Właśnie z uwagi na tą dostępność i zrozumienie wysiłku na rowerze – sport jest bardzo popularny, szczególnie w krajach, gdzie rowery tradycyjnie używane są na każdym kroku.
Wielkie i mniejsze imprezy kolarskie są lokalnie bardzo popularne.
Najbardziej znanym i popularnym wyścigiem jest Tour de France.
Jego 106-te wydanie właśnie niedawno dobiegło końca.
Obserwując zmagania kolarzy na taki wyścigu można z pewnością dostać ciarek na skórze.
Kolarze wspinają się po trudnych trasach, by potem zjeżdżać z szybkością sięgająca prawie 100 km na godzinę!
Dodam – tylko na tych „chudych” rowerkach i z jedynym opancerzeniem, którym jest … kask na głowie.
Wypadków i kraks jest zawsze sporo i osobiście zawsze podziwiam kolarzy za ich niezwykłą odporność.
Czasami jednak takie wypadki kończą się śmiertelnie.
Statystycznie podam, że od 1990 roku aż 17 kolarzy zginęło na szosach wyścigów, a z ostatnią tragedią mieliśmy właśnie do czynienia kilka dni temu podczas wyścigu Tour de Pologne.
W wypadku podczas wyścigu zginął młody kolarz belgijski Bjorge Lambrecht.
Reprezentant Polski Marek Rutkiewicz widział z bliskiej perspektywy, jadąc kilka pozycji za Bjorgiem Lambrechtem, wypadek belgijskiego kolarza, który doprowadził do wielonarządowych obrażeń, a w konsekwencji do śmierci 22-letniego zawodnika grupy Lotto-Soudal.
Powiedział: „Widziałem to, co się stało. Akurat tam był wiatr z prawej strony, dlatego wszyscy jechaliśmy lewą stroną drogi. Bjorg jechał dosłownie osiem pozycji przede mną. Nagle widziałem, jak stracił panowanie nad rowerem i od razu skręcił w lewo, w rów. Nieszczęśliwie, że akurat w tym miejscu był ten betonowy przejazd, w który on centralnie… Nie miał szans ucieczki, stracił panowanie nad rowerem i prosto w to uderzył. Widziałem tylko jak był skulony w rowie. Wyścig trwał, myśleliśmy, że nic poważnego się nie stało, a później na mecie ta tragiczna wiadomość…”.
Przyczynami wypadku zajęli się natychmiast organizatorzy wyścigu
Przemysław Niemiec, były kolarz zawodowy, który obecnie jest odpowiedzialny za trasę wyścigu powiedział: „Droga była prosta, minimalnie pod górę, asfalt idealny. Rozmawiałem z kolarzami, którzy jechali obok Lambrechta. Prędkość była nie większa niż 35 km/h. Moim zdaniem to był po prostu nieszczęśliwy wypadek”.
Dramat na trasie odbił się szerokim echem w całym kolarskim świecie. Belgijskie media piszą o ogromnej stracie, bo Lambrecht był ich nadzieją na wielką przyszłość.
Znany inny młody kolarz belgijski o nazwisku Remco Evenepoel jest bardzo popularnym w mediach społecznościowych przedstawicielem tego sportu. Powiada: „Peleton stracił Małego Króla przez pech, brutalne nieszczęście. Spoczywaj w pokoju, mój przyjacielu. Wciąż lśnij, tak jak zawsze to robiłeś”.
Co tu dużo mówić – nagła strata młodego człowieka jest zawsze bardzo zaskakująca, bez względu na powody i okoliczności.
Mimo tak tragicznych wydarzeń do końca wyścigu pozostały jeszcze trzy etapy. W środę kolarze ponownie wrócili do ścigania na 154-kilometrowej trasie z Wieliczki do Bielska-Białej.
Organizatorzy muszą jakoś ten wyścig doprowadzić do końca.
Na konferencji prasowej zapowiedzieli, że od środy powrócą do normalnej rywalizacji. Etapy będą odbywać się tak jak zaplanowali. Jedyne zmiany nastąpią po wyścigu. Nie będzie tak hucznych dekoracji jak były na pierwszych dwóch etapach. Po prostu – z uwagi na żałobę po śmierci Bjorga.